Drony w geodezji
Pajęczno, 10.01.2021
Czy proste, ogólnodostępne drony mogą mieć zastosowanie jako narzędzie dla geodety? Oto odpowiedź w kilku zdaniach.
Nowinki w geodezji
Jako geodeta i entuzjasta nowinek zastanawiałeś się pewnie, drogi Czytelniku, czy gdyby zainwestować w drona, to życie stałoby się prostsze? Może to urządzenie zrewolucjonizuje moją pracę, uczyni ją jeszcze przyjemniejszą, będzie przyciągać wzrok klientów?
Choć chciałoby się odpowiedzieć twierdząco na powyższe pytania, nie zawsze tak jest. Jak każda nowinka i gadżet, przyciągnie wzrok innych, ale nie zawsze zapewni przewagę w pracy geodezyjnej.
Krótka podróż w czasie
Kilkanaście lat temu w geodezji pojawiła się rewolucja — pomiary GNSS. Dziś każdy geodeta ma odbiornik GPS w swojej „szafie”. To narzędzie stało się nieodzowne, zapewniając szybkość i wygodę pracy. Obecnie podobny przełom przeżywamy dzięki dronom.
Drony a klasyczne pomiary
Drony pozwalają tworzyć zdjęcia i modele terenu, które mogą służyć do pozyskiwania danych wysokościowych. Jednak pomiary te mają ograniczenia – zwłaszcza w terenach porośniętych roślinnością. Otrzymujemy wówczas model DSM, czyli model pokrycia terenu, nie zaś powierzchni ziemi (DTM).
Dokładność i ograniczenia
Oprogramowanie może usuwać pojedyncze drzewa (klasyfikacja modelu), ale z gęstą roślinnością sobie nie poradzi. W takich miejscach konieczne są pomiary tradycyjne.
Przykład praktyczny
Pomiar powykonawczy drogi krajowej o długości ~0,5 km: nalot i fotopunkty zajęły 40 minut, a pomiar GPS – dwa dni. Opracowanie danych z drona trwa dłużej, ale daje ogromną ilość informacji, którą można analizować nawet po miesiącu od nalotu.
Porównanie pomiarów GNSS i UAV
Pomiar GNSS
- Siatka 20 m
- 5000 pikiet
- Czas: 9 dni
Pomiar UAV
- Siatka 0,2 m (możliwa nawet 0,02 m)
- 90 fotopunktów
- 4 dni nalot + 4 dni opracowanie
Wyniki
- Tereny bez roślinności: różnice w granicach 3 cm
- Tereny z resztkami zasiewów: +5 cm
- Tereny z niską roślinnością: +20–40 cm
- Tereny zalesione: klasyfikacja niedokładna
Podsumowanie
Drony nie zastąpią klasycznych pomiarów, ale są doskonałym uzupełnieniem. Używane z głową, mogą znacząco zwiększyć efektywność pracy geodety.
UWAGA: w artykule nie omawiano dronów skrzydłowych ani sensorów LIDAR/IR wymagających uprawnień BVLOS.
Do zobaczenia w powietrzu :)
inż. Tomasz Mahrburg
absolwent Technikum Geodezyjnego w Warszawie
oraz wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej
